Lekarze w swojej pracy są wystawiani na różnorodne próby. W kwestii badania granic cierpliwości, najtrudniejsze są chyba te, związane z rodzinami naszych pacjentów. Potrafią wyprowadzić z równowagi nawet największego stoika.

Brak personelu, stary sprzęt, od lat nierementowane oddziały i coraz większa liczba pacjentów. To codzienność polskich szpitali. Wielu lekarzy ma ochotę rzucić wszystko mówiąc „już dłużej tak nie mogę”. Nie robią tego tylko z jednego powodu: ich praca to wciąż misja, powołanie i chęć niesienia pomocy innym, która na koniec dnia nadal wygrywa z przeciwnościami systemu. Jak długo jeszcze?

15 dyżurów z rzędu. Bo Paweł nie odmawiał nigdy. Do czasu, aż sam wylądował z sepsą w szpitalu. Polscy lekarze biją kolejne „rekordy”. Najdłuższe dyżury, najmniej snu na dobę, najwięcej pacjentów przyjmowanych podczas jednej godziny pracy. Dochodzą do nich najbardziej zszarpane nerwy, największe kłótnie z małżonkami, najtrudniejsze decyzje i… można by tak wymieniać bez końca. Polscy lekarze to prawdziwi rekordziści… niestety z przymusu. Zapytaliśmy o to 31- letnią rezydentkę psychiatrii z południa Polski

Pierwszy pocałunek, niespełniona, szkolna miłość, czy dzień ślubu. To niezwykłe wspomnienia przeciętnego, polskiego trzydziestolatka. Ale oni mają też inne: pierwsza reanimacja pacjenta i twarz tego, który jako pierwszy umarł na ich dyżurze. Te obrazy noszą w sobie przez całe życie. Młodzi lekarze, bo o nich mowa, wykonują jeden z najtrudniejszych zawodów świata. Praktycznie codziennie zaglądają śmierci w oczy, muszą też mierzyć się z morderczymi warunkami, w jakich przychodzi im dziś pracować. O kulisach polskiej ochrony zdrowia opowiada lekarz Arkadiusz Darocha.

Lekarze w Norwegii, także ci z polskimi paszportami, po skończonym dyżurze wracają do domu, mogą zjeść obiad i mają czas dla swojej rodziny. Lekarze w Polsce po skończonym dyżurze próbują zdążyć na… kolejny dyżur. Opieka zdrowotna w Polsce i Norwegii to dwa różne światy. Począwszy od zarobków lekarzy, przez możliwości własnego rozwoju, na podejściu do pacjenta kończąc. O wielkiej przepaści między nami, a Norwegami rozmawiamy z lekarzem ginekologiem Michaelem Tomalą, Polakiem mieszkającym w Skandynawii.

Rozpadające się komputery, zagrzybione ściany, braki sprzętu medycznego. To codzienność w polskich szpitalach. Do tego system, który od lekarza wymaga kompetencji księgowego, notariusza a dopiero na końcu medyka. I w końcu marne stawki, zbyt wiele godzin na słabo płatnych dyżurach, brak czasu dla pacjenta, o rodzinie i bliskich nie mówiąc. To dlatego polski system opieki zdrowotnej rodzi frustracje lekarzy, a część z nich mimo chęci niesienia pomocy pacjentom, czuje się wypalona. O tym jak to jest codziennie uderzać głową w mur, rozmawiamy z Patrycją, internistą i reumatologiem z centralnej Polski.

Tylko lekarz i jego zespół wiedzą, co tak naprawdę dzieje się na Izbie Przyjęć, w Nocnej Pomocy Lekarskiej, czy w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Opowieści o abstrakcyjnie błahych przypadkach to czasem jedyny sposób, aby chociaż na chwilę oderwać się od szpitalnej rzeczywistości, zapomnieć o zmęczeniu i smaku zimnej kawy.